Tatuaż na autostradzie – Richard Godwin (przeł. Magda Kożyczkowska)

Sycząca szrama autostrady oglądana zza brudnego okna zdawała się opustoszała. Patty miała wrażenie, że znalazła się w mieście, do którego nie powinna mieć wstępu. W przydrożnej knajpie było zupełnie pusto, nie licząc kolesia w rogu. Gapił się na nią przez całą noc.

– Masz ogień? – zapytał, podchodząc bliżej.

– Pewnie – odparła Patty, zamaszystym ruchem otwierając zapalniczkę, której płomień na ułamek sekundy przysłonił brud, po czym szybko ją zamknęła.  – Mogę fajkę?

– Jasne.

Kelnerka najeżyła się. Krótki świst wykrochmalonego stroju i plaśnięcie zbyt długo żutej gumy. Rzuciła na nich okiem, nieznacznie skrzywiła usta.

Patty wyszła na zewnątrz, w mieszankę mrozu i oparów diesla. Po chwili ciszy zaczęli stałą pogawędkę palaczy. Pogoda, podróże, kierunki, psioczenie na to i owo. I właśnie wtedy to powiedział. Bez interludium, bez budowania napięcia. Tak, jakby zamawiał pizzę.

– Zeszłej nocy zabiłem człowieka.

Zaciągnął się głęboko i wydmuchał dym w kierunku nieba, a potem dodał, patrząc jej prosto w oczy:

– Gość zaczął cwaniakować. Tak naprawdę był nikim. Strzeliłem do niego. Dwukrotnie.

– Ach tak?

Cisza. I dwa skrzące się koniuszki papierosów w zimnie i smogu. Obok ze świstem przejechała ciężarówka.

– Czemu mi to mówisz? – zapytała.

– Bo zawsze, gdy kogoś zabiję, mam straszną ochotę…

– Pieprzysz.

– Podobasz mi się.

– Nie prześpię się z tobą.

– Nie chcę z tobą spać, skarbie. Ile ty masz w ogóle lat?

– Dwadzieścia sześć.

– Ach tak? Na wypadek gdybyś nie słyszała, grasuje tu pewien zły koleś. Lubi ćwiartować kobiety. Znacznie gorszy od starego Jima. Ja nie zabijam panienek, tylko je rucham.

– Potrafię o siebie zadbać.

– Podobno jedna kobitka dorobiła się nowego otworu w szyi. Właśnie tu, samiuteńka, z wyciągniętym kciukiem i cipką zamiast portfela. Nazywają go Morderczym Tirowcem, chociaż słyszałem, że jeździ pickupem.

– Dzięki za fajkę – rzuciła i weszła do środka.

Kelnerka przyglądała jej się zza lady, opierając dłonie na biodrach. Kolejny anonimowy sędzia. Patty patrzyła, jak jej spojrzenie blednie. Kelnerka wyszła na zaplecze. Patty zrobiło się słabo. Próbowała sobie przypomnieć, kiedy ostatnio jadła. Jim wszedł do pomieszczenia, śmiejąc się, i niemal tanecznym krokiem podszedł do miejsca, w którym siedziała.

– No dalej, skarbie, możemy to zrobić w kiblu – powiedział.

W powietrzu unosił się zapach pizzy.

– Ile masz?

– Wiedziałem, że jesteś na sprzedaż. Założę się, że jesteś warta stówkę.

– Sto pięćdziesiąt.

– Stoi.

Wyłuskał z portfela stos dziesiątek i ułożył je na jej dłoni.

– Do zobaczenia w kiblu – powiedziała.

Jim ruszył tam po kilku minutach.

Stała na samym końcu pomieszczenia, za pisuarami, przed jedyną czystą kabiną.

Jim wszedł do środku i zablokował drzwi starą miotłą.

– Alleluja, kociaku.

– No, dalej – powiedziała, wchodząc do kabiny i ściągając dżinsy.

– Słodki z ciebie cukiereczek.

Gdy poczuła dotyk jego skóry, zobaczyła nieskończone kilometry drogi. Wydawało jej się, że ktoś próbuje otworzyć drzwi w chwili, gdy w nią wszedł. Spojrzała przez ramię Jima na muchę chodzącą po graffiti. Czuła na pośladkach chłód ściany, kiedy kończył.

Mrugnął do niej i pogładził ją po policzku.

– Mówiłem, że nie jestem Morderczym Tirowcem.

Potem zerknął na jej prawe przedramię i pokręcił głową. Przez wytatuowane słowo „Mama” przechodziła poszarpana blizna.

Wyszedł i po chwili usłyszała odjeżdżającego pickupa. Zerknęła w lustro.

Myślała o jedzeniu, kiedy drzwi otworzyły się z hukiem i do łazienki weszła kelnerka.

– Wiedziałam! – warknęła. – Widziałam, jak wychodzi. Dzwonię po gliny.

– Czemu z ciebie taka suka?

– Popełniłaś wielki błąd, dziwko.

– Nie będziesz mnie nazywać dziwką. Jesteś tylko jebaną kelnerką.

Kiedy próbowała odejść, Patty chwyciła ją za włosy. Kobieta odwróciła się i wymierzyła Patty silny policzek.

– Szkoda, że morderca nie wybrał ciebie – powiedziała kelnerka.

Patty uśmiechnęła się.

– Ach tak?

Zacisnęła jedną pięść na stroju kelnerki, gdy drugą sięgała po nóż sprężynowy, żeby poderżnąć jej gardło. Ostrze wciąż poruszało się w powietrzu, gdy krew trysnęła na ściany, a kelnerka chwiała się na nogach, wybałuszając oczy. Patty obserwowała, jak upada, sięgając dłonią po coś, czego nigdy nie odnalazła.

Przeszła nad ciałem, wyszła z knajpki i pomachała do przejeżdżającej ciężarówki.

Jim wrócił tam następnego dnia i usłyszał, że kelnerka zginęła z rąk Morderczego Tirowca.

Zawsze kiedy tam sikał, wspominał seksowne, wytatuowane stworzenie, które przeleciał, gdy nad pisuarem unosiła się para, niczym mgła.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s